Translate

Translate

niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 2

Z perspektywy Zelo
Rano obudził mnie telefon. Dzwonił Himchan. Myślałem że nie wiem co mu zrobię. Miałem jeszcze pół godziny snu przed pobudką do szkoły.
ROZMOWA Z HIMCHANEM
-Czego chcesz???!!!-zapytałem wściekły że mnie obudzono.
-Jedziemy dzisiaj pojeździć na desce?-zapytał cały zadowolony.
-Zapytaj mnie o normalnej godzinie.-rozłączyłem się.
Chwila przerwy. Beep ,beep...patrzę na ekran komórki. Znowu ten wariat.
-Tak jedziemy ,ale teraz spadaj!!!!!!!-wkurzyłem się.
Chwila spokoju. Znowu telefon.
-Co znowu?!-wykrzyknąłem.
-Oj przepraszam ,obudziłam Cię?-tym razem dzwoniła Sunny.
-Nie ,nie ,nie. Przepraszam myślałem że znowu dzwoni taki jeden idiota. A tak w ogóle to witaj piękna.-momentalnie zmieniłem głos.
-Witaj ,witaj ,ale jak coś jest nie tak to mów ,to zadzwonię później.
-Nie ,nie wszystko w porządku. Ty możesz dzwonić zawsze i o każdej porze.
-Chciałam Ci się zapytać czy sie dzisiaj spotkamy.
-Oczywiście skarbie. Chcesz poznać moich kumpli?
-Chętnie.
-Jak chcesz przyprowadź swoje koleżanki.
-Oczywiście. Tylko o której?
-Pasuje Ci 18?
-Tak. To do zobaczenia.-wydawała mi się być smutna.
-Coś się stało?
-Tak ,nie ,nie ważne.
-Dla mnie ważne.
-Nie chce o tym mówić przez telefon. Mogę do Ciebie wpaść?
-Tak. Przyjdź jak dasz rade jeszcze przed szkołą.
-Okey. Do zobaczenia.-i rozłączyła się.
Szybko wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem do łazienki. Wykonałem poranną toaletę ,ubrałem się i pobiegłem do kuchni zjeść śniadanie. Zdążyłem zjeść i pomyć po sobie i usłyszałem dzwonek. Gdy oworzylem w drzwiach ujrzałem Himchana. Jego tu akurat najbardziej brakuje.
-Co chcesz?!
-Chłopacy powiedzieli że jadą z nami.-powiedział uśmiechnięty.
-Ta informacja odmieniła moje życie. Zresztą nie jedziemy.
-Czemu?
-Mam spotkanie z dziewczyną ,czujcie sie zaproszeni ,coś jeszcze?
-Co to za dziewczyna?
-Dowiesz się w swoim czasie ,o 17:45 u mnie ,a teraz spadówa!!!
-Już idę ,idę.
Poszedł. Po chwili znowu pukanie.
-Czego jeszcze?????!!!!!!!-ujrzałem zdziwioną Sunny.
-Okey ,już drugi raz dzisiaj. Jesteś taki zły na tego którego mijałam kiedy tu szłam?-zapytała.
-Przepraszam ,naprawdę. Wkurza mnie sobą odkąd sie dzisiaj obudziłem...-było mi głupio że biedna Sunny drugi raz dzisiaj oberwała niesłusznie.
-Ciiiiiii ,rozumiem.-uspokoiła mnie.
-Wejdź.-zaprosiłem ją do środka.
Poszliśmy do mnie do pokoju. Gdy weszła rozejrzała się. Na moje szczęście miałem posprzątane. Pokój typowego nastolatka ubóstwiającego skateboarding.
-Ładny masz pokój.-uśmiechnęła się.
-A więc co się stało?-zapytałem.
Posmutniała. W jej oczach ujrzałem łzy. Spuściła głowę jakby się ich wstydziła.
-Ale nie będziesz się śmiał?-zapytała.
-Oczywiście że nie. Usiądź.-posadziłem ją na łóżku.
-No bo.... Mój piesek zmarł dzisiaj w nocy.-tym razem łzy pociekły po jej pięknej twarzy.
-Ojej współczuję. Mogę coś dla Ciebie zrobić?-nie wiedziałem za bardzo co powiedzieć ,żeby jej nie urazić.
-Nic.-otarła łzy.-Idziemy do szkoły?
-Jasne.
Zeszliśmy na dół i wyszliśmy z domu. Przez całą drogę próbowałem ją rozśmieszyć. Udawało mi się to nawet. Chociaż chwilami miałem wrażenie ,że po prostu uśmiechała się żeby zrobić mi przyjemność. Po pewnym czasie dotarliśmy do szkoły. Dzisiaj tylko 4 godziny i do końca tygodnia wolne ,a jest poniedziałek. Pierwsza była plastyka ,czyli żarty na lekcji. Weszliśmy do klasy równo z dzwonkiem. Siedziałem z tyłu z moimi kumplami ,a Sunny tuż przede mną. Zaczęła się lekcja. Nauczycielka zaczęła coś znowu o sztuce baroku. Same nudy. Nagle jeden z kolegów rzucił z tekstem.
-To może pojedziemy na wycieczkę tam gdzie są te budowle i je zobaczymy na żywo?!
Cała klasa go poparła przez co zrobił się gwar. Jak zwykle ktoś rzucił samolocikiem prosto w nauczycielkę. Tym razem okazał się to być ku zaskoczeniu wszystkich największy kujon w klasie. Wszyscy na niego spojrzeli.
-Ty???!!!-krzyknęła nauczycielka
-Ja...ja nie chciałem. Ja to pani wytłumaczę...
-Do dyrektora ,ale już!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wyszedł ,a łzy leciały mu strumieniami. Wszyscy byli zszokowani.
-Zaraz wracam. W tym czasie ma tu być cisza jak makiem zasiał. Zrozumiano?!
Wszyscy przytaknęli. Gdy wyszła a jej kroki ucichły na korytarzu i tak zaczęli wszyscy gadać. Odwróciła się do mnie Sunny.
-Nie spodziewałam się tego ,a Ty?
-Ja też ,on taki przykładny uczeń ,zawsze najlepszy...
W tym momencie do klasy wparowała zdyszana Tiffany. Znam ją tylko z widzenia ,pomimo że jesteśmy razem w klasie. Nigdy z nią nie gadałem ,ale wiem że przyjaźni się z    Sunny.
-Szybko gadać co mnie ominęło!!!!!!!!!!
Wszyscy zaczęli opowiadać jeden przez drugiego o tym co sie wydarzyło. W końcu nie wiedząc o co chodzi wszystkich uciszyła i usiadła się obok Sunny która jej wszystko opowiedziała. Ku mojemu zdziwieniu Tiffany się do mnie odwróciła.
-Heeeej.-powiedziała z uśmiechem.
-Hej?
-Co tam?
-Dobrze ,a tam?
-Też ,toooo.....ten tego. Pa.
-Pa.
O co jej mogło chodzić? Wątpię że Sunny jej powiedziała ,że jesteśmy razem. Pewnie dowiem się w swoim czasie...

Z perspektywy Sunny
Siedziałam na tej lekcji jak na skazaniu. Miałam już dosyć tego co się na niej działo. Banda wariatów ,a nie klasa. Nagle zadzwonił dzwonek. Nikt nie wiedział co robić ,gdyż nauczycielki nie było. Przyszła jednak i powiedziała że mamy już sobie iść po czym znowu wyszła z klasy. Następna była matematyka. Katorga. Kujon nie pojawił się jednak na niej. Nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Po matematyce dalej go nie było. W końcu wszyscy o nim zapomnieli. Trzecią lekcją była biologia. Na niej siedziałam z Zelo i to od pierwszej mojej biologii gdy się tu zjawiłam. Po prostu wtedy do mnie podszedł ,jeszcze a przerwie i zapytał czy chcę z nim usiąść. Od samego początku wydawał mi się być super chłopakiem i też jest. Kocham spędzać z nim czas. Zawsze potrafi mnie rozbawić. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek. Weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce. Po chwili klasa była pełna. No ,prawie pełna. Nigdzie nie widziałam Zelo. A był pod klasą ,widziałam go. Gdzie to dziecko znowu poszło? Nauczycielka już weszła do klasy ,a jego dalej nie ma. Zaczęła sprawdzać obecność. Wyczytała jego nazwisko ,,Nie ma!" ktoś powiedział.
-Ach tak ,tak ,mówił mi że się spóźni.
Mówił że się spóźni?! Nic już nie rozumiem. Gdy nauczycielka skończyła ,rozpoczęła lekcję. Zaczęłam się zastanawiać ,czemu go nie ma. Może poszedł do kujona? Nieee ,gdzie on. Nawet nie wiadomo gdzie on jest. Może ma jakieś zebranie w związku z turniejem piłki nożnej? To też nie. Mówiłby coś ,za bardzo lubi piłkę żeby takie coś przemilczeć. Nagle ktoś wparował do klasy ,przerywając moje rozmyślania. Był to Zelo i.....Hyoyeon?????!!!!!!!! Zaraz ,zaraz to jej też nie było od początku lekcji. Przeprosili za przeszkodzenie w lekcji i usiedli na swoich miejscach. Zelo oczywiście obok mnie. Tak jak wcześniej chciałam dowiedzieć się czemu go nie było ,teraz nie chciałam z nim rozmawiać. Szczerze? Poczułam zazdrość jak ich razem zobaczyłam. No bo przecież gdzie mogli być i co robić?
-Hej.-szepnął do mnie.
Nie odpowiedziała mu. Byłam zła że mnie nie uprzedził że nie będzie go na początku lekcji i że będzie z tą panną.
-Czemu nie odpowiadasz?-czy on nie może siedzieć cicho?
-Jestem na lekcji i uważam w przeciwieństwie co do niektórych.-odpowiedziałam.
Zdziwił się bardzo. Wyjął kartkę z tyłu zeszytu i zaczął coś na niej pisać. Po chwili mi ją podał.

,,O co Ci chodzi? Zrobiłem coś nie tak?"

O co mi chodzi?????!!!!!! To on nie wie???!!! Teraz ogarnęła mnie jeszcze większa złość i zrobiło mi się nie dobrze. Podniosłam rękę.
-Tak?-zapytała nauczycielka.
-Źle się czuję. Mogę iść do pielęgniarki?-zapytałam.
-Tak ,jasne. Skoro źle się czujesz to nie ma sensu Cię tu trzymać. Zelo idź z nią ,wolę żeby nie szła sama.-odpowiedziała.
Że co????? No tak ,jeszcze jego mi teraz potrzeba. Wyszliśmy z klasy. Zaczęliśmy iść w milczeniu. Po chwili się odezwał.
-To powiesz mi o co Ci chodzi?
-O co mi chodzi??!! To Ty nie wiesz??!! Gratuluję po prostu!!!
-Ciiii zaraz nauczyciele wyjdą z klas...
-No i?!
-Albo mi powiesz o co Ci chodzi ,albo...-przycisnął mnie do ściany.
-Albo co?! Zrobisz mi coś?! Nakrzyczysz na mnie jaka to jestem zła?! 
-Albo złamiesz mi serce.-no tego się nie spodziewałam.
Jak to złamie mu serce? A Hyoyeon to co? A może faktycznie źle oceniłam sytuację? Wyszłam na idiotkę to pewne.
-Przepraszam.-no i się stało.
Poryczałam się jak małe dziecko. Teraz to już wyglądał jakby zupełnie ogłupiał. 
-Nie płacz.-przytulił mnie i usiedliśmy na schodach.
-Ale ja wyszłam na totalną idiotkę. Zrozumiem jak mi tego nie wybaczysz.
-Po pierwsze ,ja nie mam czego Ci wybaczać. Po drugie ,i tak nie wiem o co chodzi.
-No bo...Nie było Cię w klasie ,a potem przyszedłeś z Hyoyeon...a ja głupia ,mam głupie myśli.
-Chciałem Ci powiedzieć na przerwie ,ale teraz jest okazja to Ci to wyjaśnię.-otarł mi łzy.-Hyoyeon została poproszona przez nauczycielkę ,żeby pomogła jej przemeblować klasę. Potrzebny był chłopak i wzięła też mnie. Teraz rozumiesz? 
-Tak ,przepraszam ,na prawdę.-i znowu sie poryczałam.
-No już dobrze ,dobrze. Wybaczam ,pasuje?-uśmiechnął się.
-Kocham Cię oppa Zelo.-uśmiechnęłam się.
-Ja Ciebie też i coś jeszcze....
-Hmm?
-Krew Ci leci z nosa.
-Co?!-momentalnie złapałam się za nos.
Faktycznie. Nie no super po prostu. W takim momencie.
-Chodź już do tej pielęgniarki.-rzucił i mnie podniósł.
-Co Ty robisz?
-Jeszcze mi zasłabniesz i co?-zaśmiał się.
 Dotarliśmy do gabinetu. Alleluja. Udało mi się nie wymiotować w drodze. Postawił mnie delikatnie na podłodze i zapukał do drzwi Po usłyszeniu ,,Prosze" ,weszliśmy.
-Ojojoj ,co Ci się stało kochanieńka?-te jej zdrobnienia.
-Krew mi leci z nosa.-odpowiedziałam.
Kazała mi się położyć i trzymać chusteczkę ,którą mi dała przy nosie. Poszła usprawiedliwić mnie z lekcji i zadzwonić po mamę ,a mój chłopak pełnił funkcję ,,strażnika". Po pewnym czasie przyszła z moją mamą. Zelo poszedł po moje rzeczy. Wstałam i poszłam z moją rodzicielką w stronę klasy biologicznej. Spotkałyśmy po drodze chłopaka niosącego moje rzeczy. Podziękowałam mu ,dałam całusa w policzek i poszłyśmy. Gdy dojechałyśmy do domu ,musiałam położyć się na kanapie i odpoczywać. Włączyłam telewizor. Nie było nic ciekawego. Usnęłam. Miałam piękny sen. Byłam na spacerze z Zelo ,na plaży. Był zachód słońca. Chodziliśmy a fale ,cicho szumiały. Nagle jednak ten obraz zniknął. Znalazłam się sama w ciemnym pomieszczeniu. Nie mogłam wyjść. Nagle wpadłam do jakiegoś korytarza. Coś zaczęło mnie gonić. Uciekałam jak najszybciej mogłam. Był już blisko. Już prawie mnie złapał. 
-Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-obudziłam się z krzykiem.
-Już spokojnie ,spokojnie.-obok siedział Zelo. 
-Co Ty tu robisz?
-Jestem tu od dwóch godzin ,ale nie miałem serca Cię budzić ,po tym krwotoku jesteś osłabiona. I czemu krzyczysz?
-Koszmar mi się śnił ,nic takiego. Jest mama?
-Nie ,wyszła około półtorej godziny temu. Miała coś do załatwienia. 
-Zaraz ,zaraz. Która godzina?
-Dokładnie 14:34.
-Chcesz coś do picia?
-Nie dzięki. W pokoju ktoś na Ciebie czeka.
-Kto? Też tak długo czeka?
-Zobaczysz i troszkę dłużej bo Twój tata go dzisiaj przyprowadził.-uśmiechnął się.
Poszliśmy do mojego pokoju. Na pierwszy rzut oka nic nie zobaczyłam ,lecz po chwili dostrzegłam ,małego słodkiego pieska na moim łóżku.
-Ojej jaki słodki.-powiedziałam.
-Jak go nazwiesz?-zapytał z uśiechem.
-Nie wiem ,pomożesz?
-Może Lilo?
-Ooo świetne imię. Dziękuję za pomoc.-pocałowałam go w policzek.
Potem wzięliśmy pieska i poszliśmy oglądać TV. Koś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam Jess i przyjaciela Zelo ,Jongup-a.
-Hej Wam. Wejdźcie.-uśmiechnęłam się.-Chcecie coś do picia?
-Nie.
-Nie.
Poszliśmy do salonu. Gdy Zelo ujrzał Jungup-a był bardzo zdziwiony.
-To Ty już wyczaiłeś gdzie Sunny mieszka??!!-zapytał.
-Potrzebowałem się z nią zobaczyć ,a że zobaczyłem Jessice na ulicy ,to z nią przyszedłem.-odpowiedział obrażony.
-A czego Ty możesz od niej chcieć ,niby??!!
-Potrzebuje się z nią zobaczyć i tyle.-powiedział.-Sunny mam pytanie.
-Hmm?
-Ale na osobności.
-A nie możesz ,przy wszystkich?
-Nie ,to sprawa życia i śmierci ,proszę pomóż mi.
-Nooo dobrzeee?
Poszliśmy do kuchni. Czego on może ode mnie chcieć?
-Pomożesz mi poderwać Jess?-tego się nie spodziewałam.
-Co?
-No czy pomożesz mi ją poderwać.
-Okey.
-Serio?
-Nom ,podpowiem że woli jak chłopak podrywa ją wprost. Po prostu poproś ją o numer telefonu. Na pewno Ci nie odmówi.-uśmiechnęłam się i wyszłam z kuchni.
Przyszedł za mną. Widać było że był się z myślami. Usiadłam obok Zelo ,a Jess i Jongup obok siebie.
-Jessica.-zaczął Jongup.
-Hmm?
-Dasz mi swój numer telefonu?-zapytał.
-Jasne.-uśmiechnęła się.
Wymienili się. Oboje tak jakoś na tym zyskali. Zrobili się weselsi itp. 
-To gdzie dzisiaj idziemy?-zapytałam.
-Że co?! My nigdzie nie idziemy. Musisz zostać w domu ,jesteś słaba!!!-nakrzyczał Zelo.
-Ale...
-Żadne ,ale. Jak chcesz to zostane z Tobą.
-A możesz?
-Z Tobą zawsze.-pocałował mnie po tym.
-No toooo.... Jungup idziemy stąd. Zostawmy zakochanych samych.-puściła do mnie oko.
Poszli ,a my wreszcie mieliśmy trochę czasu dla siebie. Zelo otulił mnie jeszcze bardziej. Siedzieliśmy tak przytuleni i rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.
-Co chciał od Ciebie Jongup?-zapytał w końcu.
-Zapytać się czy pomogę mu poderwać Jess.-uśmiechnęła się.
-Pomożesz mu?
-Zrobię co w mojej mocy.
Potem jeszcze chwilę porozmawialiśmy i zaczęliśmy oglądać film. Około godziny 20 poszedł do domu. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam rysować.Kogo rysowałam? Oczywiście Zelo. Po godzinie 22 tata wrócił z pracy ,a ja zeszlam mu podziękować.
-Dziękuję tatuś ,za pieska.-przytuliłam go.
-Nie ma za co. Ja go nazwałaś?
-Lilo.-uśmiechnęłam się.
Chwilę jeszcze pogawędziłam z tatą i poszłam spać.

czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 1

Z perspektywy Sunny

Obudziłam się o godzinie 09:47. Spojrzałam w telefon i zobaczyłam że dostałam 2 SMS-y. Od Zelo i Jess.
SMS OD ZELO
,,Hej słonko ,masz ochotę się dzisiaj spotkać o 18? Jak tak to wpadne po Ciebie :-) ~~Zelo"
SMS OD JESS
,,Hej ,dzisiaj ,16 ,u Tiff. Będzie też Seo. 

PS. Będziesz się OSTRO tłumaczyć!!! ~~Sica"

Zastanawiałam się o co może chodzić Sic. Przecież nic takiego nie zrobiłam. Odpowiedziałam na SMS Zelo że chętnie ,a Jess zapytałam się o co chodzi. Na to zadzwoniła do mnie nieźle wkurzona.
ROZMOWA Z SIC
-Co Ty sobie myślisz???!!!-od razu gdy odebrałam zaczęła krzyczeć.
-Nie wiem o co Ci chodzi!!!
-Jak to nie wiesz?! Nie przypominasz sobie?!
-Na prawdę nie wiem!!! Oświeć mnie jak jesteś taka mądra!!!-na to rozłączyła się i nie odbierała telefonu ,ani nie odpowiadała na SMS-y.

Poszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Ubrałam się w to:

Następnie zeszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Cały czas ciekawiło mi o co też może chodzić Sic i co będę musiała zrobić żeby mi wybaczyła. Była godzina 12:47. Włączyła TV i zaczęłam oglądać ,,We Got Married". Zawsze to uwielbiałam. Niektóre sceny były bardzo śmieszne. Gdy się skończyło wyłączyłam telewizor. Nie miałam co robić ,więc wyszłam z domu. Trochę się powłóczyłam. Gdy dochodziłam do centrum handlowego zdałam sobie sprawę że jest godzina 15:37 i muszę naginać do Tiff bo oberwę jeszcze za spóźnienie. Na szczęście gdy zadzwoniłam do drzwi była godzina 15:57. Otworzyła mi Fany ,z zacieszem jaki miała tylko w wyjątkowych sytuacjach. Nie wiedziałam już co mam myśleć. Najpierw Sica na mnie krzyczy ,teraz Fany jest cała szczęśliwa. 
-Hej ,o co Wam chodzi? Jessica dzwoniła do mnie rano i była bardzo zła.-zapytałam.
-Chodź Jess i Seo już są ,zaraz Ci to wytłumaczymy ,a raczej to Ty będziesz się tłumaczyć nam.-po tych słowach pociągnęła mnie do siebie do pokoju.
Na łóżku siedziały dziewczyny. Gdy mnie zobaczyły Jess miała minę jakby chowała do mnie urazę ,a Seo przyglądała mi się z ciekawością.
-No co? Co ja takiego zrobiłam?-tym razem w moim głosie zabrzmiała irytacja.
-Czemu nam nie powiedziałaś że masz chłopaka?-zapytała Jessica po chwili ciszy.
-Co?????????????????-zapytałam z niedowierzaniem.
-Masz chłopaka i nam o tym nie powiedziałaś. Czemu?-tym razem zapytała Seo.
-Bo może mam go od dzisiejszej nocy?-byłam zaszokowana skąd tak szybko się dowiedziały.-I skąd to wiecie?
-Jessica Was widziała.-powiedziała Tiffany.
-Jesteś niesamowita.-zwróciłam się do blondynki zaszokowana.
Na to uśmiechnęła się. 
-Nooo toooooo........kiedy go nam przedstawisz?-zapytała Seo.
-Kiedy przyjdzie czas.-uśmiechnęłam się.
-A kiedy przyjdzie?-odezwała się Jess teraz już zupełnie rozbawiona.
-31 lutego 3456 roku.-na to zaczęłyśmy wszystkie się śmiać.
Cała rozmowa zajęła nam godzinę. Później plotkowałyśmy ,aż zdałam sobie sprawę że muszę już iść bo mam spotkanie z Zelo. Tak więc pożegnałam się z moim przyjaciółkami. Gdy wróciłam do domu poprawiłam makijaż i czekałam ,aż przyjdzie mój chłopak. Tak na marginesie. Fajnie to brzmi ,,mój chłopak". Tym bardziej gdy jest nim właśnie Zelo. Jestem na prawdę wielką szczęściarą w tej kwestii. Nagle moje rozkminy przerwał mi dzwonek do drzwi. Od razu pobiegłam otworzyć. Ujrzałam Zelo ,całego zadowolonego. Rzuciłam mu się w ramiona ,był tym strasznie zaskoczony. 
-Co dzisiaj robimy?-zapytałam przytulając się do niego.
-To co chcesz.-uśmiechnął się.
-To może obejrzymy u mnie jakiś film ,co?
-Powiedziałem ,to co chcesz ,więc mi się nie pytaj.-odpowiedział.
Poszliśmy do salonu ,gdyż dom był pusty. 
-Co oglądamy komedie ,horror ,dramat ,science fiction ,kryminał ,western ,wojenny...
-Dobra ,dobra ,dobra nie wymieniaj wszystkich gatunków.-zaśmiał się.-Jaki gatunek najbardziej lubisz?
-Komedie i horrory.
-To może komedie?
-Okey tylko jaką? 
-A co tam masz?
Decydowaliśmy strasznie długo ,ale wreszcie zdecydowaliśmy się na ,,Shrek 2". Tak dziwne ,no ale cóż... Po filmie poszliśmy na spacer do parku. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. 

Z perspektywy Hyoyeon

Szłam przez park ,żeby jak najszybciej dostać się do centrum miasta. Nagle zobaczyłam Zelo i już chciałam do niego podejść ,gdy ujrzałam że jest z.................tą całą nową Sunny. Trzymali się za ręce. Ale jak? Przecież miał być ze mną. Miało być tak pięknie. Ogarnęła mnie straszliwa zazdrość. Przecież on nie może być z nią!!!!!!!!!!!!!!!!! On ma być ze mną!!!!!!! Jest mój i tylko mój!!!!!!!!!! Postanowiłam się zemścić. Tylko jak? Wiem!!! Zaprzyjaźnię się z nią i będę udawać jej przyjaciółkę. W końcu będzie musiała mnie przedstawić Zelo. A wtedy przy każdej okazji będę próbowała go zdobyć!!!!!!!!!!! Musi mi się udać. W końcu znam go dłużej od niej. Tak to doskonały plan. Zadowolona z tego jak doskonały mam plan poszłam dalej przed siebie. Realizować zaczynam go od jutra.

Z perspektywy Zelo

Szedłem z Sunny przez park. Ja to mam szczęście. Taka piękna dziewczyna. Nagle poczułem że ktoś nas obserwuje. Rozejrzałem się wokoło. Ujrzałem jakąś dziewczynę w okularach. Skądś ją znałem ,ale nie byłem pewien skąd. Po chwili poszła dalej. Pomyślałem że to może jakaś koleżanka Sunny ,więc nie zwróciłem na to większej uwagi. Spacerowaliśmy strasznie długo. Około godziny 23 odprowadziłem moje słońce do domu ,a sam poszedłem do siebie.

wtorek, 4 grudnia 2012

Prolog...

Z perspektywy Sunny
Jest godzina 23:43 ,a my idziemy do szkoły. Oczywiście nie wolno tam chodzić o tej godzinie. Zelo pomógł mi przejść przez płot i sam przez niego przeskoczył. Szybko pobiegliśmy do budynku. Weszliśmy stroną dla personelu ,gdyż tam drzwi zawsze są otwarte. Poszliśmy do klasy muzycznej.
-A więc co chciałeś mi powiedzieć?-zapytałam.
-Słuchaj ,no bo........jest.......taka sprawa........ Uważam że.......jesteś najlepszą dziewczyną w szkole.......Nie mogę...przestać o Tobie......myśleć........będziesz......moją dziewczyną?-widać było że sprawia mu to trudność i musiał być niesamowicie silny ,żeby to z siebie wydusić.
W tym samym czasie ,przewróciło się krzesło w klasie. Że też musiało akurat w tym momencie!!!!!!!!!! Szybko schowaliśmy się za wysoką szafę ,stojącą w klasie. Po chwili wszedł strażnik.
-Jest tu kto?!-zawołał.
Wyjrzałam zza szafy ,jednak szybko się schowałam ,bo strażnik w tym momencie zaświecił w naszą stronę latarką.
-Nie ma już ich tutaj!!!!!! Zdążyli uciec ,chodź dalej!!!!-zawołał drugi.
Gdy ich kroki ucichły ,pociągnęłam Zelo za sobą i zaczęliśmy iść szybkim tempem ,żeby szybko wydostać się ze szkoły. Nagle stanął w miejscu.
-Nie odpowiedziałaś mi na pytanie.-minę miał poważną.
-Chodź tu.-na to go pocałowałam.-Oczywiście że tak ,ale teraz chodź.-pociągnęłam go za sobą.
W szybkim tempie ,znaleźliśmy się po za szkołą. Zelo odprowadził mnie pod same drzwi domu. Byłam niesamowicie szczęśliwa...
Z perspektywy Zelo
Już myślałem że nie zechce być moją dziewczyną ,ale jednak odpowiedziała że chce. Włóczyłem się ze szczęściia po miście do 4 nad ranem ,a gdy wróciłem do domu nie mogłem zasnąć...

Postacie

Sunny-16-nastolatka ,która niedawno przeprowadziła się z Los Angeles do Seulu. W nowej szkole poznaje przyjaciółki i chłopaka któremu wpada w oko. Z czasem są razem ,ale wiedzą o tym tylko najlepsi przyjaciele. Niestety pewna osoba będzie chciała ich rozdzielić. 

Zelo- 16-latek od dziecka mieszkający w Seulu. Nie widzi świata po za swoją dziewczyną. Jego hobby est skateboarding ,czego uczy Sunny. Nie wie że istnieje osoba ,próbująca zniszczyć jego szczęście.

Tiffany- 16-latka mieszkająca w Seulu. Wcześniej również mieszkała w Los Angeles. Sunny i Jess zna od małego ,są bardzo dobrymi przyjaciółkami.

Jessica- 16-latka mieszkająca w Seulu. Dawniej mieszkała w Los Angeles. Dla przyjaciółek zrobi wszystko.

Seohyun- 15-latka ,od dziecka mieszkająca w Seulu. Wśród przyjaciółek jest maknae ,lecz jest chwilami najpoważniejsza. 

Hyoyeon-16-latka od dziecka mieszkająca w Seulu. Od dwóch lat jest zakochana w chłopaku który nie zwraca na nią uwagi. Gdy orientuje się że coś się dzieje między nim ,a jedną z nowych dziewczyn w szkole ,postanawia się zaprzyjaźnić z Sunny.  

Jongup- 16-nastolatek. Od dziecka mieszka w Seulu. Jego przyjaciółmi są Zelo ,Himchan i Daehyun. Tak jak Zelo ,jeździ na desce.

Himchan- 16-nastolatek. Od dziecka mieszka w Seulu. Jest bardzo chętny do pomocy.

Daehyun- 17-nastolatek. Od dziecka mieszka w Seulu. Zawsze powtarza że nie znosi Hyoyeon ,gdyż wydaje mu się fałszywa.